Konie - Dowcipy

Chłop wrócił z rynku i mówi do żony: -kupiłem jeszcze 10 ha pola:
Żona: - Wiem
Chłop: - Skąd?
Stara - Bo koń się powiesił za stodołą.

Chłop rozmawia z chłopem:- Mój koń to jest taki mądry!
-A dlaczego?
-Bo jak się go pytam: idziesz czy nie
- to on albo idzie albo nie!!!

Jedzie furmanką węglarz z węglem.
Droga prowadzi pod górę.
Wreszcie dojechał do wioski, zatrzymał się i woła:
- Luuudzieee węgiel wam przywiozłem!
Na to odwraca się koń i mówi: - Tak, tak. Ty przywiozłeś...

Jedzie dyliżans przez prerię,
zatrzymuje się co pół godziny,
woźnica schodzi z kozła i trzaska drzwiami mimo,
że nikt nie wsiada i nie wysiada.
Po którymś razie pasażerowie w dyliżansie pytają go o powód takiego postępowania.
- A to widzicie, ze względu na konie.
Jak się zatrzymamy i trzasnę drzwiami,
to konie myślą
"O, ktoś wysiadł, będzie lżej" i szybciej idą dalej!
Jadą więc, woźnica co pół godziny zatrzymuje dyliżans i trzaska drzwiami,
aż za którymś razem jeden koń mówi o drugiego:
- Ja już dalej nie idę! Co chwila ktoś wsiada!

Chłop kupił konia i orał nim przez cały dzień.
Po powrocie do domu zmęczony koń rozłożył się na łóżku.
Chłop zdziwił się:<.div>
- Coś takiego! Koń w łóżku!
- A co? Myślałeś, że po całym dniu harówki
będę jeszcze pomagał twojej żonie w kuchni?

Antek kupuje na targu konia.
- Ile pan chce za niego?
- Tysiąc złotych.
- Przecież on jest ślepy!
- Co?! Przejedź się pan nim, to zobaczysz, czy jest ślepy!
Antek wsiada na konia i zaczyna galopować.
Koń pędzi przed siebie na oślep, prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na niego,
kończąc w ten sposób życie.
Antek wyłazi spod konia i mówi:
- Mówiłem, że jest ślepy!
- Może i ślepy, ale jaki odważny!

Panie doktorze, mój mąż twierdzi, że jest koniem.
Zgodziłam się, żeby podkuł sobie buty, ale wczoraj zaczął jeść siano!
- Konieczne jest leczenie. Niestety, będzie ono bardzo kosztowne.
- Nie szkodzi, mąż wygrał ostatnio trzy gonitwy.

Szkot kupuje konia
- Dobry, tani..., tylko za krótki...
- Jak to za krótki? - pyta sprzedawca
- Wie pan, nas w rodzinie jest pięcioro.

Pewnego razu sołtys spogląda na ręce Antka i pyta:
- Gdzieś stracił palce u prawej ręki?

Wchodzi koń do pubu, zamawia sobie piwo.
-Należy się 15 złotych - Informuje barman.
Koń płaci i sączy sobie powoli przy ladzie.
- Nieczęsto widujemy tu konie - zagaduje zaciekawiony barman.
- Nic dziwnego. 15 złotych za piwo ?!

Gdzieś daleko, na zakurzonej wiejskiej drodze spotyka się osioł z Matizem i pyta zdziwiony:
- A ty, co ty jesteś?
- Ja jestem samochód, a ty?
Na to osioł, trzęsąc się ze śmiechu:
- A ja jestem koń